» Ławki rezerwowych brak, czyli zmiany potrzebne od zaraz
-
Ostatnia szansa? Tottenham - Brighton.
-
Pod kreską. Sunderland - Tottenham.
-
Mecz o utrzymanie? Tottenham - Nottingham Forest.
- zobacz więcej wiadomości
Sobotni mecz z Crystal Palace dobitnie pokazał, że zespół Tottenhamu istnieje bez ławki rezerwowych. Owszem, siedzą na niej zawodnicy, ale ich wartość sportowa jest mizerna.. Tak źle w tej materii to nie było od dawna. Nie jest to problem tylko potyczki z Orłami, bo uwidocznił się on już wcześniej – choćby z tego powodu nie potrafiliśmy ograć Burnley w Pucharze Anglii. Słaba i krótka ławka uniemożliwia rotowanie składem, nie pozwala na zastąpienie zawodnika słabszego w danym dniu innym.
Szczególnie ta słabość jest widoczna na pozycji prawego obrońcy. Nasz podstawowy gracz na tej pozycji, Kyle Walker, zmagał się już przed sezonem z poważną kontuzją i nie mógł wejść w sezon. Jego naturalny zmienni i imiennik, to przynajmniej dwie klasy niżej. Poza tym Naughton, bo o nim mowa, albo łapał czerwone kartki i musiał z konieczności pauzować, albo też z kolei również leczył urazy. Łatanie składu przy pomocy Diera zdawało egzamin tylko na początku sezonu. Paradoksalnie chyba najlepiej prawa strona wyglądała w tym sezonie z Chirichesem, który jednak jako nominalny środkowy obrońca często gubił ustawienie i naturalnie schodził do środka, choć powinien przede wszystkim bronić skrzydło. Obawiam się, że Walker będzie wracał do formy do końca sezonu, bo poza pojedynczymi przebłyskami jest po prostu słaby. Temat DeAndre Yedlina to jedna wielka niewiadoma. Ale chyba prędzej niż później Pochetino będzie musiał spróbować wariantu gry właśnie z Amerykaninem z boku. Prawa strona obrony jest od początku sezonu bardzo słaba, ale mimo wszystkich przeciwieństw jest możliwość rotowania składem na tej pozycji. Z reguły daleko w tym od ideału, ale jednak paru grajków na tej pozycji pograć może.
A jak jest na innych pozycjach? Zdecydowanie najlepiej na bramce i lewej stronie obrony. Vorm to solidny zmiennik, w odwodzie emerytowany już Friedel, ale nawet on nigdy poniżej pewnego poziomu nie schodził. Z kolei na pozycji LO Rose i Davies bardzo dobrze się uzupełniają. Są zupełnie innymi graczami i trener może z nich korzystać zamiennie w zależności od taktyki jaką przewiduje na dane spotkanie. Notowania „Róży” stoją nieco wyżej, ale jako zmiennika Bena nie musimy się wstydzić. Środek obrony to niestety jeden z naszych słabszych punktów (zresztą od wielu lat odkąd nękany kontuzjami Ledley King nie mógł grać mecz w mecz). Ostatnimi czasu wykrystalizowała się jednak podstawa para środkowych defensorów. Fazio i Vertonghen na tej pozycji spisują się poprawnie. Wiele zarzucić im nie można (więcej Fazio, któremu jednak z uwagi na wzrost ciężko jest wygrywać pojedynki biegowe z szybkimi rywalami), ale momentami brakuje mi błysku z ich strony. Rezerwowi teoretycznie wydają się niezłą parą. Kaboul, Chiriches to jeszcze nie tak dawno gracze podstawowego składu. Ich wejście na boisko tragedii z pewnością by nie poczyniło, ale wzmocnienie też to nie jest. Erica Diera celowo nie wspominam, gdyż nie wiem jakie jest jego aktualne miejsce w drużynie. Na Selhurst Park dostrzegłem go siedzącego na ławce rezerwowych, chociaż w protokole meczowym jego nazwisko się nie pojawiło. Rezerwowych obrońców mimo wszystko nie musimy się wstydzić. Nie są może wirtuozami, ale trzeba pamiętać, że z naszym budżetem nie możemy pozwolić sobie na takich zmienników jakich mają w Chelsea czy City.
Przesuwając się bliżej środka dochodzimy do pozycji defensywnego pomocnika. Nominalnie grają na niej dwaj Francuzi, może być też Algierczyk. Ten ostatni sporo tygodni leczył kontuzję, teraz też go brakuje z uwagi na wyjazd na PNA. Dyspozycji Stambouliego i Capoue pozostawia bardzo wiele do życzenia. Żaden z nich nie spełnia pokładanych w nich oczekiwań. Nie wprowadza spokoju w defensywie, pożytku w ofensywie nie daje prawie wcale. Pomyśleć, że wcale nie tak dawno na tej pozycji mogli grać Sandro, Parker, Livermoore. Każdy z nich w rozbijaniu akcji rywali był o niebo lepszy od wymienionych. Nigdy nie odstawiali nogi, potrafili ciąć równo z trawą. Benjamin ma przebłyski waleczności, biega, stara się, ale niewiele z tego pożytku dla drużyny. Jaka jest pozycja Capoue też mi ciężko zgadnąć. W pierwszej części sezonu grywał co mecz w podstawie, potem nagle zniknął i nie pojawiał się nawet na ławce. Uważam to za mocno nieprzemyślany ruch ze strony trenera (o ile mogę ta pisać nie znając codziennych realiów szatni). Bo zawodnik, który nie gra, który nie dostaje szansy na grę jest sfrustrowany. A to nie pomaga w dobrej grze.
W środku mamy też takich graczy jak Mason, Eriksen, Dembele, Paulinho. O ile dwaj pierwsi utrzymują stały poziom (mecze przeciętne przeplatane efektownymi momentami), o tyle pozostali już nie. Belg jest cieniem samego siebie z czasów gry w Fulham. Wczoraj zagrał przyzwoity, na tle całej drużyny, mecz. Tyle, że przyzwoitości to może wymagać od kogoś kto kosztował 2 mln a nie 15. Gra ciałem wyśmienita, ale brak kluczowych podań, prób strzału. Rzucił mi się też w oczy jego pojedynek biegowy z obrońcą z Palace. Ruch do piłki niczym walec. Jestem przekonany, że Dembele lepszy już nie będzie. Szczyt swoich możliwości ma już za sobą, ławka rezerwowych mu chyba nie służy. O Paulinho można napisać, że jest. Pożytku z jego gry w tym sezonu totalnie żadnego. Od jego początków w Spurs nie byłem jego zwolennikiem, ale w ubiegłym sezonie zdarzało mu się pograć niezłą piłkę, strzelić kilka goli. Teraz to jest dno dna.
Przechodzimy do skrzydłowych. Nominalnych mamy aż dwóch. Townsend i Lennon. Ten pierwszy tak na dobrą sprawę w Spurs nigdy nie grał dobrze. Najlepszy okres jego gry to gra na wypożyczeniu w QPR. Potem tylko równia pochyła. Na siłę próbuje się z niego zrobić zawodnika schodzącego do środka. W QPR to wychodziło, u nas już niekoniecznie. Zawodnik waleczny, dużo i szybko biegający, ale bez szerszego pomysłu na grę poza biegiem do przodu, zejściem do środka i najczęściej słabym strzałem kończącym. Z drugiej strony przesunięcie go na lewą stronę miałoby sens tylko w przypadku gry na pozycji LO Bena Daviesa. Aaron Lennon najlepsze lata ma już, podobnie jak Dembele, za sobą. Piłka nożna przez ostatnie lata poszła ostro do przodu, ale on nie. Inna sprawa, że na swojej sztandarowej pozycji grywał rzadko, w dodatku nie mając wsparcia ze strony prawdziwego bocznego obrońcy. Często był w tym sezonie traktowany jak zapchajdziura. A wybitnie się do tego nie nadaje. Jako ofensywny gracz rezerwowy niestety wnosi stanowczo za mało.
Grający po bokach Lamela i Chadli to zawodnicy, którzy skrzydłowymi nie są, ale na takich pozycjach zmuszeni są grać. Dla obu sezon przeciętny, choć obraz Belga zaciemnia trochę strzelonych bramek. Poza nimi niestety do gry wnosi stanowczo zbyt mało. A, że potrafi to czynić pokazał mecz z najlepszymi, czyli Chelsea. Z cała sympatią do Argentyńczyka, ale chyba liga angielska nie jest dla niego, względnie trzeba mu znaleźć inną pozycję na boisku, bo potrafi zagrać fenomenalnie, ale czasem jest zbyt zagubiony.
Dochodzimy wreszcie do pozycji od której zależą z reguły losy zwycięstw. Napastnik. Mamy właściwie jednego. Wirtuozem na miarę Suareza czy Aguero nie jest. Jednak mimo to potrafi się znaleźć tam gdzie trzeba, biegać więcej niż trzeba, walczyć o każdą piłkę. O jego postawę nie trzeba się z reguły martwić. Niestety Kane nie ma zmiennika. Pozycja Soldado jest mniej więcej takiego jak swego czasu Torresa w Chelsea. Pożytek z gry obu z nich był minimalny. Co więcej – nie widać nadziei na to, by Soldado stał się lepszy. Kompletnie nie umie się odnaleźć w realiach angielskiej piłki i chyba każdy to już wie. Na koniec zostawiłem Adebayora. Zawodnika, który po podpisaniu kontraktu na 100 tysięcy tygodniowo przestał grać. Od tej pory nigdy nie grał już tak jak w chwili gdy był wypożyczony z City. W parze z umiejętnościami czysto technicznymi niestety nie idzie zaangażowanie w grę. A co ono daje w przypadku napastnika wystarczy spojrzenie na Harrye'go. Ostatnio nie ma go nawet na ławce (nawet z meczu z Burnley). Nie wiem czy wycieczka (no bo jak nazwać wyjazd w środku sezonu) w rodzinne strony do szamana nie pomogła i dalej jest zaczarowany, czy też Ade wychodzi z założenia, że póki hajs na koncie się zgadza to nie ma co dramatyzować i się zbytnio angażować. Z drugim Afrykańcem (BAE) umieją pieniądze liczyć, ambicji brak.
Taki o to w większym skrócie mamy przekrojowy obraz drużyny. Jest generalnie słabo, jeśli nie rzec bardzo słabo. I tak mając stosunkowo niedużo kontuzji nie bardzo jest kim pograć w rezerwie. Dzisiaj na ławce wydaje mi się, że siedzą koszulki a nie zawodnicy łaknący gry. Widząc czasem telewizyjne przebłyski wydaje mi się, że wielu z nich siedzi tam za karę, że wolałoby być w domu lub na imprezie. Po rezerwowych nie widać potrzebnej ambicji, chęci pokazania się. A okazji jest sporo. Gra w Lidze Europejskiej, w angielskich pucharach daje możliwość wykazania się każdemu. Ilu ją wykorzystuje? Ryan Mason po wejściu na boisko i strzeleniu bramki w meczu drugiej kategorii z Nottingham dostał szansę, której nie zmarnował. Umiejętności ma w mojej ocenie przeciętne jak na ligę angielską, niemniej ma chęci i to rzuca się w oczy od razu każdemu kto go obserwuje na boisko. Sezon wcześniej podobnie do drużyny wdarł się Bentaleb. Pracowitością i zaciętością zdobył miejsce w ekipie i ma je do dzisiaj. Harry Kane jeszcze rok temu był ostatnim w hierarchii napastnikiem. Gdy nadarzyła się okazja to ją wykorzystał. Nie tylko strzelając bramki, ale pokazując niesamowitą wolę walki. Mamy zatem trzech graczy, którzy jeszcze nie tak dawno grali w zespole U21, którzy uczyli się być Kogutami od małego. Dla nich Tottenham to coś więcej niż tylko pracodawca wypłacający pensję. I chyba w tym kierunku należy iść w najbliższym czasie. Ba, gdybym był trenerem Tottenhamu to na środową potyczkę z Burnley zestawiłbym skład właśnie z kilkoma gościami z U21. Bez względu na wynik wiem, że daliby z siebie 110% możliwości. Uskrzydleni grą na WHL na pewno walczyliby do upadłego. A czy zrobi tak reszta? Nie zagrają na całego ci, którzy mają już sporo spotkań w nogach. Wreszcie nie zagrają tak Ci, których dni w Tottenhamie są już policzone. I tu dochodzą do kolejnego sedna tematu. Skoro powszechnie wiadomo, że Lennon, Paulinho mają odejść z drużyny, najpewniej w najbliższym okienku, to jaki jest sens ich wystawiania do meczu? O ile jeszcze Lennon nie przejdzie obok meczu (w końcu spędził tu większą część swojej seniorskiej kariery), o tyle, co może dać drużynie Brazylijczyk? To jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe po co ktoś taki gra, po co siedzi na ławce. Myślami obaj są gdzie indziej i nawet ci niepełnosprytni pewnie to rozumieją. Trzeba wziąć przykład aktualnej pozycji w drużynie naszego „zaczarowanego”. Odesłać Paulinho do trenowania a nie do grania. A ja się trafi poważniejsze oferta to sprzedać, jeszcze go dowieźć na miejsce prywatnym samolotem, żeby się ktoś nie rozmyślił w międzyczasie. Nie oglądam drużyny U21 więc nie chce rzucać nazwiskami. Ale może warto dać szanse 3-4 młodym chłopakom. W środę zaryzykujemy najwyżej tym, że odpadniemy z FA Cup. Płaczu z tego powodu po tym nie będzie. A jeśli ktoś z nich udźwignie ciężar odpowiedzialności to może się stać kolejnym „Kejnem”, Bentalebem czy „Mejsonem”. W dodatku za darmo. Bo nie sztuką jest wydawać miliony licząc na to, że zaczną grać same. Sztukę jest stworzenie zawodnika będącego pomocnym drużynie. W tym jednak już rola trenera, by taką pracę wykonać.
Podsumowując temat w trzech krótkich zdaniach: ławka rezerwowych jest na wybitnie niskim poziomie, morale na niej na pewno jeszcze niższe. Graczy mogących wejść na boisko i zmienić obraz gry nie mamy i przy obecnej polityce mieć nie będziemy. A z czymś takim to my LM nie zdobędziemy...
Wpis pochodzi z bloga www.dziennik-koguta.pl
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze